<title_newspaper="Zielony Sztandar">
<title_article="Do czego mnie zobowizuje przynleno do naszego Stronnictwa">
<author_1=Tomasz Marczewski>
<language=pl>
<style=press>
<year="1954">
<month="4">
<date=1954-04-04>
<period=w>
<status=1_obieg>
<support=paper>

Przy tym doszedem do jeszcze jednego wniosku: czy by nie warto byo napisa o sobie do Zielonego Sztandaru", zaapelowa do tysicy czytelnikw, czonkw k gromadzkich i bezpartyjnych chopw, aby i oni starali si lepiej gospodarowa, zwiksza produkcj w swoich gospodarstwach. Ze kadego chopa sta na to  przekonaem si na sobie. Bo posuchajcie jak ja dopracowaem si wysokich urodzajw. Podam tylko kilka przykadw.
Mam 2 i p hektarowe gospodarstwo. Ziemia licha jak w caej wsi a miejscami nawet gorsza. Gdy obejmowaem gospodarstwo, ssiedzi przepowiadali mi wieczn bied. C ci na tym polu  mwili  wyronie prcz yta i ziemniakw. Krowy jednej nie utrzymasz.
Nic mnie jednak nie zrazio. Dorwaem si do fachowych ksiek, broszur i gazet. Zrozumiaem, e bez podnoszenia plonw nie mona rozwija hodowli i na odwrt. Bo inwentarz potrzebuje karmy, a znw chcc mie dostateczn ilo karmy trzeba obornikiem spod inwentarza zasili lich ziemi, zmusi j w ten sposb do plonowania. Rwnoczenie wic rozwijaem i produkcj rolinn i hodowl.
Inni mwili: Po co na k co wozi, ona i tak da. A ja powiedziaem: Jeli ja dam ce, to ka da mi wicej. Zaczem wic nawozi k kompostem i drobnym obornikiem. Po paru latach pielgnacji zaczem j kosi 3 razy do roku, na co ludzie patrzyli ze zdumieniem. Na pastwisku zacza r pikna soczysta trawa, gdy uprzednio wynawoziem grunt, przyoraem chwasty, a na ich miejsce zasiaem nasiona szlachetnych traw.
Podobnie zabraem si do gruntw ornych. Systematycznie stosowaem pene dawki obornika, ale takiego, ktry nie by wypukany i wyschnity przed przyoraniem. 

</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>

	
